
Kibice Legii Warszawa przeżywają mieszane emocje po tym, jak wschodząca gwiazda, Ziolkowski, ogłosił swój transfer do włoskiego giganta – AS Romy. Choć ten ruch stanowi ogromny krok w jego karierze zawodowej, 23-letni pomocnik skierował do fanów poruszające słowa, chcąc uspokoić tych, którzy wspierali go od pierwszych dni na boisku.
W oświadczeniu opublikowanym na oficjalnych kanałach klubu, Ziolkowski wyraził zarówno wdzięczność, jak i tęsknotę:
„Mój transfer do Romy to tylko krok w rozwoju kariery zawodowej. Warszawa zawsze pozostanie moim domem i marzę, by wrócić i zakończyć tutaj karierę” – napisał.
Te słowa głęboko poruszyły kibiców Legii, z których wielu obserwowało, jak Ziolkowski wyrasta z obiecującego wychowanka akademii na jednego z najbardziej wpływowych zawodników Ekstraklasy. Jego wizja gry, przywództwo i lojalność wobec klubu uczyniły go ulubieńcem fanów, a jego transfer jest jednocześnie powodem do dumy, jak i momentem pełnym goryczy dla warszawskich kibiców.
Dla Ziolkowskiego przejście do Serie A to coś więcej niż tylko transfer – to szansa, by sprawdzić się na najwyższym poziomie europejskiego futbolu. Roma, znana z rozwijania talentów i rywalizacji na arenie międzynarodowej, oferuje idealne środowisko dla polskiego reprezentanta, by jeszcze bardziej rozwinąć swoje umiejętności.
Pomocnik jasno jednak zaznaczył, że jego serce pozostaje związane z klubem, w którym dorastał. Jego emocjonalne pożegnanie wywołało falę hołdów od kolegów z drużyny, trenerów i kibiców, którzy chwalili jego pokorę i oddanie. Trener Legii określił go jako „nie tylko piłkarza, ale symbol tego, czym jest nasza akademia”.
Choć Legia Warszawa przygotowuje się do życia bez jednej ze swoich największych gwiazd, słowa Ziolkowskiego niosą pocieszenie – sugerując, że to pożegnanie nie musi być ostateczne. Jego marzenie o powrocie i zakończeniu kariery w Warszawie daje nadzieję, że pewnego dnia koło się zamknie, a kibice ponownie zobaczą swojego bohatera w koszulce Legii.
Na razie sympatycy klubu będą śledzić jego losy z daleka, trzymając kciuki za Ziolkowskiego w nowym rozdziale w Rzymie, gdziekolwiek się znajdzie, zawsze niosącego w sercu cząstkę Warszawy.
Leave a Reply